Saturday, 6 August 2016

5 błędów, które oddalają Cię od płaskiego brzucha


Podziel się na Facebooku

Tweet (Ćwierkaj) na Twitterze

Otwierasz gazetę i na pierwszej stronie widzisz piękny, kobiecy ABS. Marzysz o nim, prawda? Nie martw się! Nie jesteś sama, jest nas zdecydowanie więcej. Jeżeli wszyscy o nim marzymy, to dlaczego nie każdemu udaje się go wypracować? Już śpieszę z odpowiedzią. Poznaj 5 błędów, które oddalają Cię od płaskiego brzucha.

Usiądź wygodnie, zaczynamy lekturę! 🙂

DIETA, DIETA I TYLKO DIETA

Jeden z najczęściej popełnianych błędów. Bardzo często dostaję od Was wiadomości w których żalicie się, że stosujecie drogą dietę, nie popełniacie błędów, nie pozwalacie sobie na grzeszki, a mimo wszystko brzuszek jest taki sam jak był. Nie róbcie tego! Nawet najdroższa, najlepsza dieta przygotowana przez dietetyka niczym z Hollywood, nie przybliży Was do płaskiego brzucha, jeżeli zapomnicie o TRENINGACH!!!!

ŹRÓDŁO: weheartit.comŹRÓDŁO: weheartit.com

SPALAMY, SPALAMY I SPALAMY

Nie, nie, nie! Tak też nie robimy! Same spalanie sprawi, że Wasz ABS będzie przypominał płaski, stary, niekształtny dywan, a my kobiety przecież chcemy pięknie zarysowany kaloryfer, prawda? Jeżeli należysz do osób, które mają duża nadwagę, skup się do pewnego stopnia na zrzuceniu nadmiaru tkanki tłuszczowej, ale pamiętaj, że masa jest potrzebna do rzeźby. Przeplataj swoje treningi. Jeżeli jesteś szczupła i nie potrzebujesz dużej ilości cardio, zmniejsz ich częstotliwość np. do 2-3 razy w tygodniu, a przede wszystkim NIE ZAPOMNIJ o wzmacnianiu mięśni prostych i skośnych brzucha!

large (19)

RANO, W WIECZÓR I W POŁUDNIE!

Wbrew pozorom, tym razem więcej wcale nie oznacza lepiej. Wyobraźcie sobie, że Wasz pracodawca, wykładowca na uczelni lub nauczyciel, codziennie narzucają na Was jeszcze więcej i więcej obowiązków, a Wy zaczynacie wykonywać je coraz wolniej, mniej dokładnie, a Wasze samopoczucie zaczyna zdecydowanie szybować w dół. Tak samo jest z mięśniami! Kiedy fundujecie im wielki trening codziennie, a nawet kilka razy dziennie z myślą o tym, że szybciej zobaczycie efekty, sami je w takim wypadku niszczycie. Mięśnie musza odpocząć! Trenuj brzuch co 2 dni! Rób jeden dzień resetu w tygodniu i pamiętaj, że wypoczęte mięśnie, to szczęśliwe i pełne energii mięśnie. Pamiętajcie o resecie dla nich.

ŹRÓDŁO: napieramy.plŹRÓDŁO: napieramy.pl

SYSTEMATYCZNOŚĆ!

Ja wiem, że czasami ciężko jest zmotywować się do treningu, że czasami do naszego kraju przyjeżdża piosenkarka lub zespół, który akurat koncertuje w porze Twojego treningu. W takim wypadku pominięcie treningu jest wybaczane! Tak naprawdę jeżeli nie jesteś chora, żyjesz i nie zdarzyło się w Twoim życiu nic szczególnego, nie możesz pominąć treningu. Jeżeli trenujesz w poniedziałki/środy/piątki, musisz się tego trzymać! Tylko połączenie diety, regularności treningowej i zdrowego podejścia do sportu, jest kluczem do sukcesu.

ŹRÓDŁO: weheartit.comŹRÓDŁO: weheartit.com

TRENING BRZUCHA NA POCZĄTKU TRENINGU

Tak też nie robimy. Ja wiem, że schemat poprawnie wykonanego treningu opiera się na modelowaniu, cardio i własnie RZEŹBY brzucha! Rzeźbienia brzucha nie zaliczamy do modelowania. Na początku treningu możecie sobie modelować ręce, nogi, później spalać tłuszczyk ale Wasz trening powinien zakończyć się ćwiczeniami na brzuch i rozciąganiem. Nie trenujemy inaczej. No chyba, że nie zależy Wam na efektach.

ŹRÓDŁO: weheartit.comŹRÓDŁO: weheartit.com

Przyznajcie się, jakie błędy na początku Waszej drogi o lepsza sylwetkę popełniałyście? Ja przyznaję się, że kiedyś myślałam, że więcej, znaczy lepiej. Na szczęście człowiek kształci się całe życie i błędy popełniane jako nastolatka, mogę sobie wybaczyć. Mam nadzieję, że osoby, które rozpoczynają dopiero przygodę ze sportem, zapamiętają ten wpis i wypracują taki idealny ABS, że niejedna gwiazda z Hollywood będzie mogła im go pozazdrościć.

Pozdrawiam Was serdecznie,

Dominika

Szczotka Ikoo do włosów

Let’s block ads! (Why?)



Source link

Artykuł 5 błędów, które oddalają Cię od płaskiego brzucha pochodzi z serwisu Super Majice - Moje miejsce na ziemi.



from
http://www.super-majice.com/5-bledow-ktore-oddalaja-cie-od-plaskiego-brzucha/

Friday, 5 August 2016

Spotkanie ze ślimakiem


Ślimak w mojej wegetariańskiej lodówce?? No, tego jeszcze nie było! Czy to jakiś żart? Wprawdzie brzuchonogi ostatnio mnie prześladują, ale nagie, okupujące mój jarmuż w ogródku. Jednak ten, oskorupiony mięczak o pasiastej muszli, a w dodatku w lodówce, zaskoczył mnie totalnie.

Chciałam przygotować koktajl. Otworzyłam lodówkę z zamiarem wyciagnięcia kartonu z napojem ryżowym. Wyjęłam z lodówki karton, postawiłam na blacie kuchennym i własnym oczom nie wierzyłam… Mały, śliczny ślimaczek z muszlą, z nieśmiało wystawionymi czułkami siedział grzecznie na zakrętce. Po chwili nabrał odwagi i rozpoczął wędrówkę po kartonie.

Skąd ten ślimak wziął się w lodówce? Myśląc, szybko doszłam do wniosku, że ów niepożądany obywatel, najprawdopodobniej ukrył się pomiędzy liśćmi sałaty rzymskiej i w ten sposób przedostał się do lodówki. Ale dlaczego wybrał się na spacer do napoju ryżowego…? Czyżby napój ryżowy był bardziej odżywczy niż sałata rzymska? 😉

Świadkami sytuacji byli znajomi, którzy tego dnia nas odwiedzili. Na szczęście uwierzyli, że ślimaków nie jadamy ;-). Ślimak wstężyk ogrodowy, bo tak się nazywał, nieźle nas rozbawił. Śmiechu było co niemiara. I fajnie, bo przecież śmiech to zdrowie.

Ostatecznie naszego lodówkowego gościa pożegnaliśmy i przenieśliśmy na trawnik. Być może jest teraz rozweselony, pokonując gdzieś powoli kolejny odcinek drogi do czyjejś lodówki :-).

Agata Radosh
siegnijpozdrowie.org



Source link

Artykuł Spotkanie ze ślimakiem pochodzi z serwisu Super Majice - Moje miejsce na ziemi.



from
http://www.super-majice.com/spotkanie-ze-slimakiem/

Thursday, 4 August 2016

5 sposobów na walkę ze stresem!


Podziel się na Facebooku

Tweet (Ćwierkaj) na Twitterze

Stres. Największa przeszkoda jaką do tej pory spotkałam na swojej drodze do realizacji celów i marzeń. Może to dziwne, ale potrafiłam wyzbyć się różnego rodzaju wymówek, znaleźć czas, zorganizować się, zdobyć odwagę i wiele, wiele innych. Jeżeli coś mnie pokonuje, jest to zawsze stres! I doskonale widać to chociażby podczas sesji. Dlatego też moim osobistym celem na te wakacje jest zniwelowanie stresu w jak największym stopniu. Jestem świadoma tego, że wiele osób ma podobny problem, dlatego też postanowiłam podzielić się z Wami moimi patentami. Możecie być pewne, że jeżeli sprawdzi się u mnie coś nowego pierwsze się o tym dowiecie! Poznajcie moje ulubione sposoby na zmniejszenie szkodliwego stresu.

Trening
Ja wiem, za to wielkie odkrycie wędruje do mnie medal bystrzaka i uścisk dłoni sołtysa. Chociaż to oczywiste, nie mogłabym pominąć czegoś aż tak skutecznego. A żeby nie było zbyt nudno i tradycyjnie, opowiem Wam jak to wygląda u mnie. Jeżeli ćwiczę tylko i wyłącznie dla relaksu to nigdy w domu. Dlaczego? Bo zawsze gdzieś na biurku leżą książki, jakieś papiery, które przypominają mi o obowiązkach. Ktoś o czymś rozmawia, w tle słychać radio czy telewizor. To wszystko zbyt rozprasza i naprawdę ciężko odpocząć! Dlatego zawsze w obliczu stresu wybieram bieganie albo wychodzę do fitness clubu. I wam też to polecam! Biegając zostajesz sam na sam ze swoimi myślami, możesz je jakoś uporządkować i „przetłumaczyć” sobie pewne sprawy. Z kolei wychodząc do klubu czy na siłownie na moment zmieniasz otoczenie. Nie sądzę ze rozmawiasz tam o tym strasznie ważnym projekcie. Z kolei w trakcie treningu skupiasz się na ćwiczeniach i po prostu cieszysz tym, co robisz. Po takim treningu o wiele łatwiej rozwiązywać problemy ze spokojnym nastawieniem. Polecam!

Uśmiech
I tutaj bije się w pierś. Już dawno temu uznałam, ze uśmiech i optymizm będą moim sposobem na życie, ale to nie zawsze tak u mnie działa. Potęgę uśmiechu poznałam niedawno. Słuchajcie, może to dziwne, ale nawet w momencie, w którym masz ochotę się rozpłakać po prostu się uśmiechnij. Nawet jeżeli będzie to tylko śmiech przez łzy. Uśmiechaj się nie tylko w sytuacjach stresowych, ale również na co dzień. Nawet jeżeli ludzie na ulicy będą postrzegać Cię jak świra. Uwierz mi, połowa po prostu odwzajemni Twój uśmiech. Możesz też iść krok dalej i spróbuj wyśmiać stresową sytuację. W ten sposób spróbuj przekonać samą siebie, że tak naprawdę to, co Cię spotyka nie jest takie straszne, nie warto się przejmować. Za pomocą śmiechu umniejsz rangę stresowej sytuacji. No bo hej, nawet jeżeli cos pójdzie nie tak, nagle świat się nie skończy! A jeżeli uważasz, że się skończy – wyobraź sobie siebie, jak podczas tego końca w stroju super bohatera uciekasz na Marsa, a temu czym się stresujesz pokazujesz środkowy palec.

Uroda
Może ktoś się teraz zdziwi, ale moim zdaniem ten sposób jest jednym z najskuteczniejszych! Kiedy jestem przed egzaminem, czeka mnie jakaś stresująca rozmowa czy zwyczajnie przejęłam się jakąś głupotą staram się bardziej zadbać o siebie. Relaksująca kąpiel, pięknie pachnący balsam do ciała, jakaś wyjątkowa fryzura czy nawet włożenie swojej ulubionej sukienki. Wszystko to sprawia, że czuję się bardziej pewna siebie. Mam więcej odwagi, by stawić czoła temu, czego się obawiam. Może ktoś uzna to za płytkie, ale jeżeli czujesz się dobrze ze sobą to zaczynasz myśleć, że możesz więcej. Od tego momentu już bardzo niewiele dzieli Cię od pokonania swojego stresu. Koniecznie wypróbujcie ten patent.

Kolorowanki antystresowe
Błagam, niech odezwie się jakaś dobra duszyczka i powie mi, ze nie jestem osamotniona w tym temacie! Kiedy ktoś z moich bliskich widzi co robię wszyscy zgodnie twierdzą, że jeszcze bardziej by ich to denerwowało. Ja też długo zbierałam się do tego sposobu, przede wszystkim ze względu na cenę. Bałam się, że to nie zadziała a ja wyrzucę pieniądze w błoto. Na szczęście trafiłam na świetną promocję i taką książeczkę kupiłam za niecałe 6 zł. I uwierzcie – następnym razem z czystym sumieniem wydam nawet więcej, bo działa! Moim zdaniem nie ma w tym żadnej większej filozofii. Myślę, że cały fenomen sprowadza się do tego, że po prostu skupiasz się tylko i wyłącznie na kolorowaniu. Twój umysł przestaje przy okazji analizować wszystkie stresowe sytuacje. W ten sposób pozwalasz sobie na chwilę „odmóżdżenia”. Myślę też, że zwykła kolorowanka dla dzieci działałaby tak samo. Po prostu o wiele bardziej idiotycznie będziesz wyglądać kolorując Myszkę Miki.

Twój dziwny sposób
Przyznajcie się dziewczyny – każda z nas ma coś takiego. Ja na przykład relaksuję się składając ubrania czy porządkując moją szafę. Znam dziewczynę, która odpręża się prasując. Dla kogoś innego może to być gotowanie, podglądanie sąsiadów czy jazda na ruchomych schodach. Naprawdę, każdy z nas ma swój niedorzeczny sposób. I bardzo dobrze. Bo jeżeli tylko to coś może Ci pomóc – warto.  Stres to prawdziwy szkodnik nie tylko w naszym życiu osobistym czy zawodowym. To też poważne zagrożenie dla naszego zdrowia.

Sposobów na zniwelowanie stresu jest o wiele więcej! Jest kilka takich, które dopiero testuję, ale jeszcze nie wiem czy przyniosą efekty. Z pewnością jest jeszcze masa innych, o których nawet mi się nie śniło. I dlatego dziewczyny mam do Was wielką, osobista prośbę! Jeżeli macie jakieś skuteczne sposoby na walkę ze stresem – podzielcie się. Mam nadzieję, że chociaż odrobinę pomogłam Wam. Mam też nadzieję, że można liczyć na Waszą pomoc! 😉

Pozdrawiam,

Martyna

Szczotka Ikoo do włosów

Let’s block ads! (Why?)



Source link

Artykuł 5 sposobów na walkę ze stresem! pochodzi z serwisu Super Majice - Moje miejsce na ziemi.



from
http://www.super-majice.com/5-sposobow-na-walke-ze-stresem/

Tuesday, 2 August 2016

3 potworki, które niszczą Cię od środka – Pozbądź się ich i wypracuj sylwetkę!


Podziel się na Facebooku

Tweet (Ćwierkaj) na Twitterze

Potwory dawno temu pojawiły się w moim życiu. Miałam wtedy zaledwie kilka lat i do Muminków przyszła Buka. Fioletowy stwór wywołał uczucia jakich wcześniej nie znałam. Trauma niesamowita. Skończyło się to tak, że przed każdą dobranocką musiałam się upewnić, że to nie będą Muminki i nałogowo czytałam program telewizyjny. No bo nie wiadomo kiedy Buka wróci. Wolałam nie ryzykować. Od tamtego czasu Buki nie widziałam, ale inne potwory zostały. A żeby było gorzej, niektóre z nich potrafią być niesamowicie szkodliwe. Najgorsze są te, które atakują Cię od środka. Dlatego też postanowiłam poinformować Was o ich istnieniu, żebyśmy wszystkie mogły uchronić się przed nimi, kiedy już przyjdą.

Wymówki
Dobrze widzicie, niestety to są potwory stadne. Jak pojawi się jedna, za nią natychmiast przychodzi następna. Zanim dobrze się zorientujesz te przebrzydłe stwory przejmują Twoje życie. W dodatku natychmiast jesteś zmuszona doliczyć ich do Twojego gospodarstwa domowego, bo przechodzą na Twoje utrzymanie. A wydatki są ogromne! Żywią się Twoimi planami i marzeniami. Nieważne jaki miałaś cel, one już go pożarły. Zapomnij o takich przyjemnościach jak satysfakcja i zadowolenie z siebie. Przykro mi – nie stać Cię na to. Co w takim razie możesz zrobić, żeby się przed nimi uchronić? To oczywiste – kiedy Cię odwiedzą, nie pozwól, żeby się rozgościły. Jest w porządku, kiedy z okazji Dnia Lenia wpadną na kawę i ciasto. Gorzej, jeżeli zostają na dłużej. Bądź stanowcza – wyrzuć je!

Kompleksy
Okropne potworki! Nie dość, że jest ich więcej niż pokemonów to jeszcze występują w wielu, czasem przedziwnych, odmianach! Żeby było jeszcze gorzej mam wrażenie, że nie da się ich wytępić całkowicie. Nie zawsze są niebezpieczne. Czasem po prostu raz na jakiś czas o sobie przypomną. Ale niektóre odmiany potrafią całkowicie zatruć nam życie. Sprawiają, że nie możesz przestać myśleć o niczym innym i to one stają się centrum Twojego świata. A kiedy zapraszają kumpli na imprezę Twoje życie zamienia się w koszmar. Oni sobie w najlepsze imprezują a Ty? Nie dość że jesteś sponsorem na balandze, muzyka całkowicie nie w Twoim klimacie i nienawidzisz wszystkich gości to jeszcze ostatecznie Ty po tym wszystkim będziesz musiała posprzątać. No i oczywiście nie łudź się, że sąsiedzi nie zauważyli. Ludzie widzą, że nie lubisz samej siebie. Dlaczego w takim razie oni mieliby przepadać za Tobą? Na szczęście wynaleziono pewien bardzo skuteczny eliksir. Niestety jest trudno go dostać i czasem trzeba o niego zawalczyć. Ten eliksir to samoakceptacja. Jesteś gotowa trochę się pomęczyć, zdobyć lek i wypędzić potworki?

Stres
Prawdziwa bestia! Kiedy nadchodzi, żarty się kończą. Stres, gdy jest jeszcze malutki potrafi pomagać. Lekko motywuje do działania, pomaga Ci lepiej dostrzegać główny cel i podjąć decyzję doprowadzające Cię do jego realizacji. Ale potem stres zostaje nastolatkiem i zaczyna się buntować.  I właśnie wtedy zaczyna się prawdziwy horror. Dlaczego jest aż tak źle? Bo skutki jego działania przyjmują różnorodne postacie. Stres potrafi ogłupiać, ale może też paraliżować. Sprawia, że przestajesz być sobą. Nawet Ty sama nie zawsze możesz przewidzieć, jakie będą konsekwencję. Stres sprawia, że wszystkie Twoje starania idą na marne, a każda następna porażka jeszcze bardziej go umacnia. Same widzicie, bestia z piekła rodem! Nie widzę innego wyjścia, trzeba się go pozbyć i to z hukiem. Im szybciej tym lepiej.  O tym jak to zrobić mogłyście przeczytać w poprzednim poście.

Dziewczyny, szczerze ostrzegam Was przed tymi potworkami! Nawet największy optymista nie znajdzie dobrych stron ich obecności w naszym życiu. To nie jest tak, że te potworki zawsze pozostają w tej samej formie. One rosną z ogromną prędkością! Nie ma czasu do stracenia – wygnać ich! A jeszcze lepiej, nie dopuść do tego, żeby kiedykolwiek znalazły miejsce w Twoim życiu. Tak jak ja z programem telewizyjnym w ręku upewniałam się, że Buka nie nadejdzie, Wy również zapobiegajcie. Walka będzie o wiele trudniejsza.

Znacie te potworki ze swojego życia? Potraficie z nimi walczyć? Koniecznie dajcie znać innym dziewczynom, jeżeli wiecie, jak się przed nimi obronić. Czekam na Wasze pomysły i powodzenia w Waszym osobistym boju!

Pozdrawiam,

Martyna

Szczotka Ikoo do włosów

Let’s block ads! (Why?)



Source link

Artykuł 3 potworki, które niszczą Cię od środka – Pozbądź się ich i wypracuj sylwetkę! pochodzi z serwisu Super Majice - Moje miejsce na ziemi.



from
http://www.super-majice.com/3-potworki-ktore-niszcza-cie-od-srodka-pozbadz-sie-ich-i-wypracuj-sylwetke/

A więc wojna! Czyli 3 największe kłótnie fit dziewczyn


Podziel się na Facebooku

Tweet (Ćwierkaj) na Twitterze

Jeżeli już od dłuższego czasu interesujesz się zdrowym stylem życia musiałaś to zauważyć. Serio, musiałaś, bo tego po prostu nie da się przegapić. O co tyle szumu? Oczywiście o wielkie kłótnie w „fit światku”! Ja wiem, internety rządzą się swoimi prawami i każda dyskusja zamienia się w wielką wojnę, obowiązkowo za pomocą hejtu w zwyklej postaci, uprzejmego hejtu w stylu „bez obrazy ALE…”a także hejtu nie na temat typu „ a Twoja stara to…”. Ale spory o fit sprawy są absolutnie wyjątkowe, niepowtarzalne i … komiczne! Pomijam już kłótnie tak oczywiste jak najskuteczniejsza dieta, najlepsza pora na trening i rzecz jasna wielki spór fanek Chodakowskiej i Lewandowskiej. Dziś specjalnie dla Was wybrałam te najciekawsze, najpikantniejsze i najbardziej niedorzeczne wojny w świecie fit! Zapraszam!

Ciało idealne
No okay moje Drogie, wszystkie zgadzamy się z tym, że z prawej i lewej, a nawet od góry jesteśmy bombardowane kultem ciała i wszystkie wiemy, że wszyscy kłamią. Modelki w gazecie? Photoshop. Celebrytki w telewizji? Makijażystki i czarna magia. Metamorfozy na blogach? Spisek Photoshopa, makijażystek i bohaterki metamorfozy doprawiony czarną magią no i oczywiście za wszystko blogerce zapłacili. Jasne, o to sporu nie ma i nigdy nie będzie. Problem zaczyna się wtedy, gdy zaczniemy się zastanawiać JAKIE właściwie to idealne ciało jest. Czekam w tym momencie na jednego mędrca, który mi wyjaśni, jak ustalić to raz na zawsze i to tak, żeby wszyscy byli zadowoleni! Chcesz zobaczyć taką wojnę na własne oczy? Odwiedź profil w mediach społecznościowych pierwszej z brzegu fit dziewczyny i poczytaj komentarze. Dwa podstawowe obozy głoszą, że albo jest za chuda, albo zbyt gruba. Trzeci obóz twierdzi, że ma to gdzieś ALE to na pewno Photoshop. W obrębie tych teamów działają mniejsze, zarzucając dziewczynie że a to zbyt umięśniona, biust nie taki, tyłek pozostawia wiele do życzenia i w sumie to jak przymkniesz jedno oko, a zaraz potem zamkniesz drugie to widać jej cellulit i rozstępy. I to wszystko pisane w taki sposób, jakby ta dziewczyna nie czytała. No litości! To nie są wybory najładniejszej lalki na półce! Przepraszam bardzo, że się wychylam, ale chodzi tu o żywą istotę posiadającą uczucia i, o zgrozo, śmiem twierdzić istotę myślącą! Ona też musiała pracować na swoje efekty. To nie jest konkurs sms, nie wpisujesz w treści imienia swojego pieska i nie wygrywasz wysportowanego ciała. Dodatkowo, oprócz fali krytyki spływającej na dziewczynę ludzie zaczynają się kłócić między sobą. No bo jak to tak – skoro ja uważam, że pupa w stylu Kim Kardashian jest jedynie słuszna to wszyscy powinni tak myśleć! No chyba nie.

Zasady zdrowego stylu życia
 Bo przecież skoro mówimy o zasadach to powinny być sztywne i nie do ruszenia! Skoro jedna osoba mówi, że wszyscy powinni spać po 7 godzin na dobę, to jak ktoś śpi 6 i 58 minut żyje źle. Zawsze gdzieś w czeluściach internetu znajdzie się też Dietetyk Janusz, który twierdzi, że on jadał posiłki o 8, 12,15 i 18 i schudł a jego kumpel Mietek jadał pół godziny później i dalej nic, wiec w takim razie on jest Janusz Miszcz i znalazł złoty środek na odchudzanie. Kiedy jakaś Grażyna odpowie mu, że nieprawdę głosi, bo na odchudzanie najlepszy jest trening o świcie trwający dokładnie 40 i pół minuty to się dowie że jest głupia i na pewno z Sosnowca. No, albo chociaż z Radomia. Oczywiście gdzieś w głębi siebie Janusz, Grażyna a nawet nieświadomy sporu Mietek mają taki cichutki, nieśmiały głosik. Ten głosik czasami podpowiada, że może jednak to nie do końca tak jest z tymi zasadami. Ten głosik mówi, że to co dla nich dobre, dla drugiej osoby nie musi się sprawdzić. Oni gdzieś głęboko wiedzą, że zasady są ogólne, a każdy powinien w nich odnaleźć to, co dla niego najlepsze. No ale … to jest wojna! Kto by się przejmował głosem rozsądku? Tak się sporów nie wygrywa! Ja tylko chciałabym wiedzieć, jaka jest nagroda za wygraną. No ale, lepiej się nie odzywać, bo przecież co dwudziestolatka wie o życiu …

Woja o …biust!
Kłótnia nad kłótniami, mój osobisty hit każdego sezonu i polecam wszystkim, którzy chcą się pośmiać do rozpuku. Chodzi oczywiście o biust trenerek fitness! Sztuczne czy naturalne – oto jest pytanie! Pierwszy do walki rusza krąg największych fanów którzy bez względu na wszystko będą twierdzić, że oto na ziemie zstąpiła bogini idealna pod postacią ich ulubionej trenerki. Oczywiście wszystko ma w pełni naturalne i doskonałe, a biust przede wszystkim. Ktoś twierdzi inaczej? Wzywajmy policje na Instagram! Niech ich wsadzą, najlepiej od razu do piekła! Oczywiście zawodowi hejterzy nie pozostaną dłużni. Przecież to jest bardzo logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy. Skoro trenerka fitness to znaczy że szczupła, jak jest szczupła to z każdej strony, jak z każdej strony to biust też musi mieć mały. Wniosek? Piersi są sztuczne i oni to naukowo udowodnili! A Ci wszyscy co tego nie widzą niech się wybiorą do okulisty i przy okazji na badania psychiatryczne. I kiedy oglądasz tą wciągającą komedie z popcornem na kolanach, przychodzi Ci do głowy jedno, proste pytanie. Co ich to obchodzi? Umówmy się, trenerki to też ludzie. Więcej! To przede wszystkim kobiety i założę się, że również mają kompleksy. Może biust jest naturalny, a może nie. A jeśli nie, w czym problem? Może dziewczyna po prostu chciała czuć się ze sobą lepiej, miała możliwość, pieniądze i chęci. Okay, czemu nie? Wszystkie chcemy wyglądać pięknie. I jeżeli chodzi o ciała trenerek fitness – chyba jednak nie piersi są kluczowe.

Oczywiście takich sporów jest o wiele więcej! Ja wybrałam swoich ulubieńców. Mam nadzieję, że ten post będzie nie tylko chwilą rozrywki, ale też dobrym pretekstem do refleksji. Ja też nie uważam się za specjalistkę, nie raz dałam się wciągnąć w tego typu kłótnie. Wszystkim się zdarza. Jednak warto się zastanowić. Jaka jest wygrana w tej wojnie? Czy nie szkoda czasu na takie spory? I przede wszystkim – kim jesteśmy, żeby do tego stopnia oceniać? Nie zabieram nikomu prawa do wyrażania własnego zdania. Ja tylko pytam czy warto.

Dziewczyny, a Wy macie swoich faworytów pośród walk w „fit światku”? Dałyście się wciągnąć w takie kłótnie? I przede wszystkim – co o tym myślicie? Koniecznie dajcie znać. Podyskutujmy o tym 😉

Pozdrawiam,

Martyna

Szczotka Ikoo do włosów

Let’s block ads! (Why?)



Source link

Artykuł A więc wojna! Czyli 3 największe kłótnie fit dziewczyn pochodzi z serwisu Super Majice - Moje miejsce na ziemi.



from
http://www.super-majice.com/a-wiec-wojna-czyli-3-najwieksze-klotnie-fit-dziewczyn/

Monday, 1 August 2016

Nie poddawaj się!


Popołudniowy spacer przypomniał mi, że sukces osiągają tylko ci, którzy nie poddają się i nie rezygnują.

Po zwiedzeniu rezerwatu przyrodniczo-astronomicznnego w Morasku k. Poznania, gdzie znajdują się znaleziska pochodzące z meteoroidu, zamierzaliśmy wrócić do domu. Jednak zachęceni urokiem ścieżki wzdłuż lasu, zwiastującej widok zapierający dech w piersiach, ruszyliśmy pod górę. Po kilku minutach byliśmy (jak się wydawało) na szczycie. Stwierdziliśmy, że intuicja nas zawiodła, bo nie zapowiada się tu nic ciekawego. Zmieniliśmy kierunek z zamiarem zejścia na parking. W tym czasie sympatyczny pan prowadzący rower, podchodzący wraz z wnukami pod górę, odezwał się do nas, mówiąc, abyśmy podeszli jeszcze krótką chwilę, a rozciągnie się przed nami piękny widok na Poznań.

Znaleźliśmy się znowu na ścieżce. Wąska ścieżka przez gęsty las wydawała się nie mieć końca. Do tego komary atakowały bezlitośnie. Obserwowałam, nadsłuchiwałam, czy pan z wnukami zbliżają się ku nam. Nikogo nie widać, cisza. Na ścieżce tylko my i komary. Pomyśleliśmy, że “krótka chwila” już minęła, że być może należało gdzieś skręcić, że zabłądziliśmy w lesie. Zapadła decyzja, że nie idziemy dalej, wracamy.

Uszliśmy kilkadziesiąt metrów – słychać ich, a za kilkanaście sekund widać. Nasi znajomi są na ścieżce, idą w naszą stroną. Rychło usłyszeliśmy słowa: “Drodzy Państwo, to już rzut kamieniem stąd, nie pożałujecie widoku, który zobaczycie, nie rezygnujcie z dalszej drogi!”.

Po raz kolejny weszliśmy na ścieżkę. Rzeczywiście, kilka metrów za miejscem, z którego wcześniej cofnęliśmy się, znajdowało się ostatnie podejście pod górę. Zaraz byliśmy na Moraskiej Górze – wzniesieniu o wysokości 153,8 m n.p.m. na Pojezierzu Poznańskim. Moraska Góra to najwyższe wzniesienie na terenie Poznania. Nasz miły towarzysz objaśnił, że w latach 1978-88 zbudowano tu żelbetowe zbiorniki retencyjne wody pitnej dla Poznania, służące wyrównaniu ciśnienia w sieci wodociągowej w okresach maksymalnego i minimalnego poboru. Dostarczana jest do nich woda z ujęcia koło Mosiny. Ich pojemność to 30 000 m³. Na terenie zajmowanym przez zbiorniki wodne w pierwszej dekadzie XXI wieku został postawiony maszt telekomunikacyjny o wysokości ok. 70 metrów. Maszt ten jest punktem orientacyjnym w terenie.

Z Moraskiej Góry rozciąga się rozległy i urzekający widok na Poznań. Na pierwszym planie piątkowskie osiedla ze Stacją Linii Radiowych na Piątkowie (najwyższa wieża ma 128 m). Z prawej strony stadion piłkarski w Poznaniu, użytkowany przez klub Lech Poznań. Z lewej zaś strony widok na Dziewiczą Górę w gminie Czerwonak, która jest drugim pod względem wysokości wzniesieniem w okolicach Poznania.

I tak, całkim przypadkiem, odkryliśmy nowe miejsce w naszej okolicy, okolicy pełnej pięknych widoków i doskonałych warunków do aktywnego wypoczywania. Gdyby nie życzliwa osoba, spotkana na ścieżce, która dwa razy zachęciła nas, by iść do przodu, nie byłoby dane nam podziwianie panoramy Poznania.

Ileż to razy brakuje nam wizji, chęci, siły, motywacji, by dopiąć czegoś, zdobyć coś, osiagnąć cel. Zwykle zbyt szybko, gdy coś nie idzie zgodnie z naszą myślą, mamy zamiar z czegoś zrezygnować, wycofać się, poddać. Jak to dobrze, że na naszej drodze życia spotykamy ludzi, którzy służą wsparciem, dobrą radą i zachętą. Nie raz są to ci, którzy przeszli przed nami tę drogę i mają za sobą bogate doświadczenie… Wiedzą, że trud się opłaca, że trud poprzedza sukces, dlatego mobilizują innych do kontynuacji marszu. Wspierają, bo może sami zostali kiedyś wsparci, dzięki czemu czegoś dokonali, zyskali nowe wrażenia.

Nie rezygnujmy! Nigdy! Zwycięstwo i sukces należą do tych, którzy się nie poddają i nie cofają. Owszem, czasem trzeba się wycofać…, chociażby z jakiejś konfrontacji, z decyzji podjętej bez wyobraźni czy w pośpiechu, z niebezpiecznego eksperymentu, z tego wszystkiego, co do czego rozum podpowiada, że przyniesie to więcej szkody niż pożytku. Ale to już inny temat.

Agata Radosh
siegnijpozdrowie.org



Source link

Artykuł Nie poddawaj się! pochodzi z serwisu Super Majice - Moje miejsce na ziemi.



from
http://www.super-majice.com/nie-poddawaj-sie/

Jak przekonać bliskich do zdrowej diety?


Podziel się na Facebooku

Tweet (Ćwierkaj) na Twitterze

Trochę boję się tego wpisu. Mówię całkowicie szczerze! Martwię się, że oskarżycie mnie o rozdwojenie jaźni albo coś w tym stylu. No bo jak to tak – jeszcze niedawno w poście o fit dziewczynach pisałam, że udzielanie porad na prawo i lewo to zło w najczystszej postaci, nie róbmy tak, to jest bee itd. No cóż. Dalej tak uważam. Ale kluczowa jest tutaj ilość i cel takich wskazówek. Musicie same przyznać, trochę inaczej zaczynamy podchodzić do sprawy, kiedy chodzi o naszych najbliższych. Szczególnie wtedy, kiedy oni wręcz powinni zmienić dietę np. ze względów zdrowotnych. Albo gdy dochodzi do tak absurdalnych sytuacji, że gotujecie na „dwa razy” bez szczególnej przyczyny. Dlatego uznałam, że ten wpis może być jednak dla wielu osób przydatny. Zebrałam dla Was kilka przydatnych wskazówek, jak przekonać swoich bliskich do zmiany nawyków żywieniowych. Gotowe? Zaczynamy 😉

Nic na siłę
Po pierwsze moje Drogie trzeba sobie uświadomić jedno – całego świata nie zbawisz. Niestety. Uwierzcie, mi też jest bardzo przykro kiedy widzę jak odżywia się moja babcia chora na cukrzycę. Tłumaczyłam, prosiłam, groźby, prośby, żarty – jednym słowem wszystko. I w dodatku wszystko na nic! Jej nie przekonam. No trudno! Nic na to nie poradzę. Im szybciej pogodzimy się z pewnymi faktami tym lepiej. Nie na każdego mamy wpływ. Za to każdy z nas jest odpowiedzialny przede wszystkim za siebie. Dlatego uważam, że czasami szkoda marnować własnego zdrowia i nerwów. Pewne sprawy musimy zwyczajnie zaakceptować.

Nie pytaj. Po prostu działaj!
Okey, wyobraźmy sobie, że próbujesz przekonać partnera do zdrowszej diety ale on nie chce, zapiera się wszystkimi kończynami i generalnie cały czas jest na nie. Co robić? Przestań go prosić żeby łaskawie zgodził się na lekki obiad. Po prostu przyrządź pyszne, zdrowe dania i daj mu spróbować. Wytłumacz, że chciałaś spróbować czegoś innego bo znudziły Ci się schabowe. Jestem przekonana, że każdy od czasu do czasu lubi trochę odmiany! Zrób tak kilka razy, zastosuj metodę małych kroczków. Efekt? Jestem pewna, że w końcu sam zapyta kiedy znowu zjecie „ to nowe danie”.

Odpuść sobie kontrolę!
Wiem, że w wielu domach nadal panuje model, gdzie to głownie kobieta przygotowuje posiłki. Jeżeli tak jest również u Ciebie, być może powinnaś chociaż raz dać wykazać się bliskim? Już tłumaczę w jaki sposób to może pomóc. Pozwól im przygotować jakiś tradycyjny, niezbyt zdrowy posiłek. Niech zobaczą od podstaw co rzeczywiście ląduje w takim daniu. Od czasu do czasu możesz rzucić uwagę na ten temat – coś w stylu „ O rzesz ty orzeszku, ile tutaj tłuszczu! No ale cóż – przepis to przepis”. Banalne prawda? Ale musisz przyznać, że takie obserwacje dają do myślenia. Niektóre rzeczy lepiej zobaczyć na własne oczy. No i oczywiście zwróć uwagę na wartość dodaną całej akcji! Tym razem oni przygotują posiłek – Ty masz wolne 😉

Bądź przykładem!
To chyba najbardziej banalna rada jakiej mogłam udzielić, ale absolutnie najważniejsza! Uwierz mi, jeżeli sama zaczęłaś odżywiać się zdrowo Twoja mama i siostra jako pierwsze zauważą, że poprawił się wygląd Twojej cery i masz więcej energii. I oczywiście – szybko Ci tego pozazdroszczą! I bardzo proszę nie wmawiaj mi, że Twój partner nie zwrócił uwagi, że odkąd ćwiczysz Twoja pupa jest jakaś inna. Uwierz mi, ludzie obserwują takie rzeczy, nawet jeżeli nie zawsze Ci o tym mówią. Dlatego przede wszystkim zwróć uwagę na siebie. Nie odpuszczaj, nawet jeżeli Ty na drugie śniadanie jesz sałatkę a reszta rodziny słodkie gofry z nutellą. Wiem, że jest ciężko! Do dziś pamiętam zwyczajny wieczór trzy lata temu ( o zgrozo, ta starość! ;)) kiedy moi rodzice jedli chipsy w tym samym momencie kiedy ja … ćwiczyłam! Nie wyobrażacie sobie nawet jaka byłam wkurzona. Ale dziś moi rodzice w końcu posłuchali wskazówek a w domu nie znajdziesz innych słodkości niż gorzka czekolada. Ta rada działa – potwierdzone info! 😉

Sprowadź eksperta!
Nie, wcale nie musisz zatrudniać dietetyka ani innego fachowca. Po prostu – podaj bliskim książkę na temat zdrowego odżywiania! (swoją drogą spodziewajcie się niebawem postu na ten temat;)). Moje drogie, przykro mi, że usłyszycie to ode mnie ale … nie zawsze to Wy jesteście autorytetem! Okey, będzie Ci przykro kiedy od roku powtarzałaś bliskim, że najważniejsze są regularne posiłki, mniejsze porcje i picie wody, a potem nagle ktoś po przeczytaniu książki przybiega z wielkim odkryciem „heej, teraz już wiem, że powinnam jeść częściej a mniej! Jak dobrze wiedzieć!”. Smutne, wiem. Ale rozmawiamy o Twoich bliskich. Czy to naprawdę aż tak ważne czyją poradą się zasugerują? Wątpię. Liczą się efekty! Poza tym, sama wcześniej zdobywałaś wiedzę poprzez blogi, książki i filmiki. Pozwól innym również po swojemu odkrywać zalety zdrowego stylu życia. No i oczywiście … nie dyktuj im warunków. Ty możesz sugerować, podsuwać ciekawych autorów, ale niczego nie narzucaj.

Nie zatruwaj życia!
Załóżmy, że teraz przekonanie bliskich do zdrowego odżywiania będzie Twoim celem. Super! Tylko ja Cie błagam, nie zatruwaj im życia w ten sposób! Jeżeli będziesz w kółko mówiła o tym samym, nachalnie eksponowała własne osiągniecia a książki znanych trenerek leżą na każdej wolnej powierzchni w domu – to znak, że przesadzasz. Wyobraź sobie, że teraz ja przychodzę do Twojego domu i bez przerwy będę gadać o sytuacji makroekonomicznej w naszym kraju, rysować wykresy na ścianach i podsuwać eksperckie książki, a Ciebie to obchodzi mniej niż zeszłoroczna suma opadów w sierpniu. To DOKŁADNIE to samo. Zobaczysz, że efekt będzie zupełnie odwrotny. Uciekną przed Tobą prosto do cukierni i z satysfakcją zjedzą największe dostępne ciasto. No chyba nie tego chciałaś.  Bądź subtelna! Wplataj do rozmowy temat zdrowego odżywiania, wychodząc na miasto zabierz bliskich do restauracji gdzie można zjeść coś w stylu fit, delikatnie daj do zrozumienia, że nie zaszkodziłoby, gdyby coś zmienili w swoim jadłospisie. Delikatnie i z klasą!

Zdrowie jest najważniejsze
Wszyscy to wiedzą, wiec dlaczego o tym zapominamy? Najważniejszym celem zdrowego odżywiania nie jest szczupła sylwetka czy utrata wagi. Jak sama nazwa wskazuje chodzi o zdrowie! I na to zwróć uwagę. Wyślij bliskich na badania. Udowodnij im, że odpowiednie posiłki pomogą zwalczyć cholesterol czy obniżyć ciśnienie. Wspomnij nawet o tych najbardziej brutalnych przypadkach no i oczywiście uświadom, że otyłość to też choroba. Niech to będzie Twój kluczowy argument we wszystkich rozmowach. Zdrowie, zdrowie no a jakby ktoś zapomniał to jeszcze zdrowie!

Mam nadzieję, że po tym poście nie oskarżycie mnie jednak o hipokryzję 😉 Powyższe porady z pewnością w jakimś stopniu pomogą Wam przekonać bliskich do zdrowej diety. Pamiętajcie, jeżeli chodzi o te najważniejsze osoby zawsze warto próbować, ale pod żadnym pozorem nie próbuj ich do niczego zmuszać. Efekty będą wtedy zupełnie odwrotne. A czy Wy macie swoje sprawdzone sposoby na to, jak przekonać bliskich do zdrowszego odżywiania? Podzielcie się! Chętnie dodam coś do moich patentów 😉

Pozdrawiam,

Martyna

Szczotka Ikoo do włosów

Let’s block ads! (Why?)



Source link

Artykuł Jak przekonać bliskich do zdrowej diety? pochodzi z serwisu Super Majice - Moje miejsce na ziemi.



from
http://www.super-majice.com/jak-przekonac-bliskich-do-zdrowej-diety/